Przejdź do treści

Sesje wychodzące

wszystkie godziny — czas polski

Przelewy do ZUS i urzędu skarbowego

Nie idą osobnymi sesjami. Przelew do ZUS i do urzędu skarbowego wychodzi z Twojego banku dokładnie tak samo jak każdy inny przelew krajowy.

Ważniejsze jest co innego. O dotrzymaniu terminu decyduje dzień, w którym bank obciąży Twój rachunek — a nie dzień, w którym pieniądze wpłyną do urzędu.

Dlaczego to zwykły przelew

Składki wpłacasz na przydzielony Ci numer rachunku składkowego, podatki — na swój mikrorachunek podatkowy. Oba rachunki prowadzi Narodowy Bank Polski, a NBP jest normalnym uczestnikiem rozliczeń międzybankowych.

Formularz przelewu podatkowego wygląda inaczej niż zwykły, bo podajesz w nim symbol formularza, okres i identyfikator zobowiązania. Droga pieniędzy jest jednak ta sama: ta sama godzina graniczna w Twoim banku, te same sesje wychodzące.

Przelew natychmiastowy do ZUS albo do skarbówki jest technicznie możliwy, bo NBP należy do systemu płatności natychmiastowych. Nie każdy bank udostępnia tę opcję dla wpłat urzędowych. Jeśli liczysz na ekspres w ostatnim dniu terminu, sprawdź to wcześniej, a nie w chwili wysyłki.

Jaka data się liczy

Ordynacja podatkowa mówi to wprost. W obrocie bezgotówkowym za termin dokonania zapłaty podatku uważa się dzień obciążenia rachunku bankowego podatnika na podstawie polecenia przelewu (art. 60 § 1).

Przy składkach jest identycznie. Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych w art. 31 nakazuje stosować do należności składkowych między innymi art. 60 Ordynacji.

Wynikają z tego trzy rzeczy:

  • data wpływu pieniędzy na rachunek ZUS lub urzędu nie ma znaczenia dla terminu,
  • data kliknięcia „wyślij” też nie, jeśli bank zdjął pieniądze z konta dopiero następnego dnia,
  • liczy się wyłącznie moment, w którym środki faktycznie zeszły z Twojego rachunku.

Dlatego dowodem zapłaty w terminie jest potwierdzenie przelewu z datą obciążenia rachunku albo wyciąg. Nie wystarczy zrzut ekranu ze zleceniem czekającym w kolejce.

Terminy, o które chodzi

Składki do ZUS opłaca się do 5. dnia następnego miesiąca (jednostki budżetowe i samorządowe zakłady budżetowe), do 15. dnia (płatnicy mający osobowość prawną, na przykład spółki z o.o.) albo do 20. dnia (pozostali płatnicy, w tym jednoosobowe działalności).

Po stronie podatków najczęstsze terminy miesięczne to 20. dzień następnego miesiąca dla zaliczki na podatek dochodowy i 25. dzień dla VAT.

Jeśli ostatni dzień terminu wypada w sobotę, niedzielę albo w dzień ustawowo wolny od pracy, przesuwa się na najbliższy dzień roboczy. Ta zasada wynika z art. 12 § 5 Ordynacji podatkowej i obejmuje także składki.

Dlaczego nie w ostatniej chwili

Przesunięty termin to nadal nie jest cały dzień do północy. Nie masz gwarancji, że zlecenie wysłane późnym wieczorem obciąży rachunek jeszcze tego samego dnia.

Cztery sytuacje, w których ostatnia chwila kosztuje:

  • Zlecenie złożone po godzinie granicznej, w sobotę albo w święto bank może zaksięgować dopiero w kolejnym dniu roboczym. Wtedy datą zapłaty jest ten kolejny dzień, czyli już po terminie.
  • Na koncie brakuje środków w momencie, w którym bank po nie sięga. O odrzuconym zleceniu dowiadujesz się zwykle następnego dnia.
  • Błąd w numerze rachunku albo w danych przelewu podatkowego kończy się zwrotem, a zwrot trwa kilka dni.
  • Awaria aplikacji w ostatniej godzinie terminu niczego nie przedłuża.

Za opóźnienie naliczane są odsetki za zwłokę — od dnia następującego po upływie terminu.

Bezpieczny nawyk jest prosty. Zleć przelew dzień lub dwa wcześniej, a potem sprawdź w historii rachunku, że obciążenie rzeczywiście się pojawiło. To wszystko, czego potrzebujesz, żeby mieć termin z głowy.

Kiedy urząd zaksięguje wpłatę u siebie, to już osobna sprawa i dla Twojego terminu nie ma znaczenia.